Przepraszam.

My, rodzice dzisiejszych czasów, czujemy się wiecznie na celowniku. Z jednej strony pamiętamy cienie i blaski własnego dzieciństwa, z drugiej – jesteśmy coraz bardziej świadomi, że nawet mimowolnie możemy je powielać w życiu naszych dzieci. Im mniej chcemy powielać – tym bardziej uciekamy w świat parentingowych porad, które od początku ustawiają nas pod pręgierzem w świecie zdominowanym przez biel i czerń. Mamy do wyboru albo te idealne, złote rozwiązania, albo te skrajnie złe. I powinno być dla nas oczywiste, które są które – przecież czerń i biel łatwo rozróżnić, nie to, co odcienie szarości, prawda? Czytaj dalej Przepraszam.

Mówmy o Człowieku.

20.02.2015. Dziś minęły cztery lata. Tej daty nigdy nie zapomnę, nie chcę zapominać. Ze wszystkich kolejnych dni, które upłynęły od lutego do września tamtego roku, najtrudniejszym, najbardziej tragicznym dniem był właśnie ten. Dzień, w którym poszliśmy na „genetyczne” USG w 13. tygodniu ciąży.

Byliśmy przekonani, że wszystko będzie dobrze. Jak u wszystkich znajomych. Każdy trochę się denerwował przed USG, wiadomo. Ale przecież wady genetyczne i rozwojowe zdarzają się innym. Nie nam! Parę miesięcy wcześniej media huczały o sprawie prof. Chazana. O dziecku, które przyszło na świat ze straszną wadą. Taką, wiecie, niewyobrażalną. O „nieludzkim” lekarzu, który nie chciał go zabić i o rodzicach, którzy przeszli piekło dwukrotnie – najpierw latami starając się o dziecko i później, kiedy to dziecko okazało się śmiertelnie chore. Wszystkie te informacje przepływały jakoś obok nas. Wiadomo, że byliśmy przeciwko aborcji, ale to przecież nas i tak nie dotyczy, nikt nam tego nigdy nie zaproponuje, my będziemy mieli zdrowe dzieci. Czytaj dalej Mówmy o Człowieku.

Gdzie jest moje „fiat”?

Miałam ostatnio przerwę od pisania na blogu. Nie będę ukrywać, dlaczego. Miałam tu opublikować coś całkiem innego… miałam różne pomysły, plany. Teraz wydają się całkiem śmieszne. Może kiedyś powrócą na listę tematów, jednak jak na razie zupełnie wypadły z gry na rzecz nowych życiowych okoliczności. Ale nie byłabym sobą, gdybym i tych okoliczności nie wzięła za okazję do kilku przemyśleń. Czytaj dalej Gdzie jest moje „fiat”?

Zachowuj się, jak na ofiarę przystało!

W ostatnich dniach wybuchło wielkie oburzenie – po części zrozumiałe, ze względu na słowa, które padły – na wdowę po prezydencie Gdańska, Magdalenę Adamowicz. Pani Adamowicz stwierdziła, że nie ma żalu do sprawcy, bo był on indoktrynowany przez reżimową telewizję. Czyli to telewizja jest winna, a konkretnie partia rządząca, która narzuca jej ten nienawistny ton.

Choć ze słowami wdowy nikt rozsądny się raczej nie zgodzi, to reakcja wielu osób w mediach społecznościowych wzbudziła moje zdziwienie. U niektórych momentalnie skończyło się współczucie. Były licytacje – „kiedy mi umarł mąż, leżałam w łóżku przez miesiąc, a kiedy mi umarła matka, to nie mogłam się uśmiechnąć przez trzy lata, a ja do dziś rozpaczam po ojcu” i tak dalej. (Nie oceniam tych osób – żeby było jasne! Wszystkim im należy się współczucie.) Były spekulacje – może ją kupili? Może zastraszyli? Może jako „część przestępczego układu” musiała mówić to, co jej na kartce napisali? Były też jednoznaczne osądy – nie kochała męża. Cieszy się, że dostanie majątek po nim. W ogóle na pewno wyszła za niego dla pieniędzy. Czytaj dalej Zachowuj się, jak na ofiarę przystało!

O nieustającej relacji z dzieckiem

Mówią, że byłam cichym dzieckiem. Spokojnym. Chyba faktycznie byłam cicha, choć nie zawsze wiązało się to ze spokojem. Ale trzydzieści lat temu utożsamiano te dwie rzeczy. Ba, nadal przecież odruchowo się je utożsamia. „Cisza i spokój” idą ze sobą w parze. Czasem faktycznie tak jest. Czasem nie. Ja przeżywałam wiele niepokojów, ale przeżywałam je w ciszy. Rzadko miałam towarzystwo. Byłam wycofana, nieśmiała, miałam własny świat. Lubiłam bawić się sama. Rzadko nawiązywałam przyjaźnie. Często się urywały, bo ktoś poszedł do przedszkola, do innej szkoły. Bywały też znajomości toksyczne, nawet w podstawówce, kiedy dzieci są jeszcze takie niewinne. Zawsze miałam poczucie, że ludzie jakoś mnie nie lubią i bezpiecznie czułam się w świecie, w którym nikt nie mógł mnie odrzucić. Czytaj dalej O nieustającej relacji z dzieckiem