Przepraszam, że Cię zaniedbałam.

Jeśli miałabym z mojej rodziny wybrać jedną osobę, którą chciałabym naśladować, byłaby to moja Babcia. Babcia Jadzia, ale będę pisać po prostu „Babcia” wielką literą, bo to po prostu taka osoba, przy której inne się chowają. Odeszła prawie osiem lat temu, nagle, niespodziewanie. W ogóle niespodziewane było to, że mogłoby jej zabraknąć, ponieważ prawie nigdy nie była nieobecna. Raz w życiu pojechała na trzy tygodnie do sanatorium w Ciechocinku i nawet nasza świnka morska wtedy posmutniała. Jaka była? Z wyglądu dobrze ją pamiętam. Czasem widuję jakieś pojedyncze cechy jej wyglądu w napotkanych ludziach, np. pielęgniarkach, przez co odruchowo bardziej im ufam. Kiedyś widziałam na ulicy kobietę tak podobną z postury i fryzury, że gdybym to ja kierowała samochodem, pewnie bym gwałtownie zahamowała. Nie mogę jej jednak dokładnie opisać. Lekko pochylona, trochę grubsza, fryzura „na babcię” (włosy krótkie, trwała, farbowane), zawsze w trampkach z powodu kłopotów z nogami. Okulary na nosie. Typowa babcia z lat dziewięćdziesiątych. Czytaj dalej Przepraszam, że Cię zaniedbałam.

Kalendarz Kobiety 2018 – recenzja osobista

Już niewiele ponad miesiąc został do końca roku, a ja już zaglądam w kalendarz i myślę nad czasem, który upłynął… tyle zwykłych wydarzeń, które tworzą życie. Ten rok był bardzo intensywny i wiele się zmieniło w naszym małżeństwie i w rodzinie. Odkąd urodziła się Emilka, czas pędzi jeszcze szybciej. Zaglądam w kalendarz nie tylko po to, by pamiętać, co się zdarzyło, ale i po to, by pamiętać o tym, co ma (jeśli Bóg da) nadejść. Inaczej łatwo się pogubić…

Właśnie – zaglądam w kalendarz. Niemal co roku go kupuję. Obiecując sobie, że tym razem o nim nie zapomnę. Że posłuży mi dłużej, niż do końca stycznia. Niestety aż do tego roku mój rekord wynosił chyba półtora miesiąca… jakoś nie miałam głowy notować, zaznaczać, pamiętać. Wszystko to były zwykłe, anonimowe notesy z datami. Kalendarz Kobiety okazał się inny. Czytaj dalej Kalendarz Kobiety 2018 – recenzja osobista