Dobre wieści. Robisz to dobrze!

Dwójka moich obecnych na tym świecie dzieci ma taką tradycję – przy porodzie oboje owinęli się pępowiną. Zawsze się tego bałam, zawsze na USG mnie uspokajano. „Nie wygląda, żeby dziecko miało się owinąć, niech państwo będą spokojni”. A potem przy porodzie i tak się owijali. Synek wyszedł z tego bez szwanku. Córeczka również jest zdrowa, ale pozostały jej napięcia mięśniowe w wyniku szarpania się na pępowinie (znając jej charakterek, była w tym bardzo wytrwała). Dlatego trafiliśmy w końcu do rehabilitantki, która z Emilką ćwiczy. Ona również wysłała nas do swojej koleżanki, bo co dwie rehabilitantki to nie jedna, i właśnie o tej drugiej będę teraz pisać. Albo nie tyle o niej, co o tym czymś, co ona ma, a czego tak bardzo mi w ludziach brakuje. Jako matce i jako człowiekowi. Czytaj dalej Dobre wieści. Robisz to dobrze!