Przywracanie pamięci

Wiecie, w jaki sposób nie zginąć pod tramwajem? Wiecie na pewno – nie można wchodzić na tory, kiedy jedzie tramwaj. Wiecie też, że po pogryzieniu przez nieznane zwierzę trzeba zaszczepić się na tężec i wściekliznę, że palenie na stacji benzynowej grozi eksplozją (no dobra, z tego, co widziałam, nie wszyscy to wiedzą) i takie tam podstawowe rzeczy. Podstawowe dla nas, ludzi, których nikt nie trzyma w niewiedzy, a wszelkie zagrożenia są nam znane. Dla nas, posiadaczy Internetu, który – choć jako źródło wiedzy nadużywany i przeceniany – nieraz się przydaje. Możemy wpisać w wyszukiwarkę dowolne pytanie i otrzymamy jakąś odpowiedź.

Jeszcze nie tak dawno nie było Internetu. Ale nie było to problemem, bo ludzkość żyła bez niego tysiące lat i przetrwała. Informacje szerzyły się w tradycyjny sposób. Zagrożenia były w miarę znane i oswojone – powódź, pożar, wojna… A kiedy pojawiły się media, można zawsze było mieć nadzieję, że o wielkim niebezpieczeństwie ostrzegą nas mądrzy ludzie. Ci, którzy rządzą, którym przecież zależy na nas. W porządku, to idealistyczna wizja – zależy im zwykle na władzy i na zysku, ale w imię chociażby utrzymania się przy tej władzy, będą dbali o zwykłych ludzi. Prawda?

Chyba, że żyjesz w systemie totalitarnym i wiesz dokładnie tyle, ile rządzący chcą, żebyś wiedział. A zagrożenie, które się pojawia, nie jest niczym znanym, choć w skutkach zadziwiająco przypomina wojnę. Czytaj dalej Przywracanie pamięci

Kalendarz Kobiety 2018 – recenzja osobista

Już niewiele ponad miesiąc został do końca roku, a ja już zaglądam w kalendarz i myślę nad czasem, który upłynął… tyle zwykłych wydarzeń, które tworzą życie. Ten rok był bardzo intensywny i wiele się zmieniło w naszym małżeństwie i w rodzinie. Odkąd urodziła się Emilka, czas pędzi jeszcze szybciej. Zaglądam w kalendarz nie tylko po to, by pamiętać, co się zdarzyło, ale i po to, by pamiętać o tym, co ma (jeśli Bóg da) nadejść. Inaczej łatwo się pogubić…

Właśnie – zaglądam w kalendarz. Niemal co roku go kupuję. Obiecując sobie, że tym razem o nim nie zapomnę. Że posłuży mi dłużej, niż do końca stycznia. Niestety aż do tego roku mój rekord wynosił chyba półtora miesiąca… jakoś nie miałam głowy notować, zaznaczać, pamiętać. Wszystko to były zwykłe, anonimowe notesy z datami. Kalendarz Kobiety okazał się inny. Czytaj dalej Kalendarz Kobiety 2018 – recenzja osobista