Zachowuj się, jak na ofiarę przystało!

W ostatnich dniach wybuchło wielkie oburzenie – po części zrozumiałe, ze względu na słowa, które padły – na wdowę po prezydencie Gdańska, Magdalenę Adamowicz. Pani Adamowicz stwierdziła, że nie ma żalu do sprawcy, bo był on indoktrynowany przez reżimową telewizję. Czyli to telewizja jest winna, a konkretnie partia rządząca, która narzuca jej ten nienawistny ton.

Choć ze słowami wdowy nikt rozsądny się raczej nie zgodzi, to reakcja wielu osób w mediach społecznościowych wzbudziła moje zdziwienie. U niektórych momentalnie skończyło się współczucie. Były licytacje – „kiedy mi umarł mąż, leżałam w łóżku przez miesiąc, a kiedy mi umarła matka, to nie mogłam się uśmiechnąć przez trzy lata, a ja do dziś rozpaczam po ojcu” i tak dalej. (Nie oceniam tych osób – żeby było jasne! Wszystkim im należy się współczucie.) Były spekulacje – może ją kupili? Może zastraszyli? Może jako „część przestępczego układu” musiała mówić to, co jej na kartce napisali? Były też jednoznaczne osądy – nie kochała męża. Cieszy się, że dostanie majątek po nim. W ogóle na pewno wyszła za niego dla pieniędzy. Czytaj dalej Zachowuj się, jak na ofiarę przystało!

O dziecku, którego tu nie ma.

Jestem mamą trójki dzieci. To mówię zawsze wszystkim. Kiedy pojawią się kolejne, nadal będę mówiła uparcie o wszystkich. Dlaczego? Bo muszę. Bo kto będzie pamiętał, jeśli ja zgodzę się na niepamiętanie? Ciocia, która na pogrzebie włożyła pluszowego misia do grobu? Ładny gest, ale ona już nie pamięta. Przyjaciele, znajomi? Coś im będzie świtało, ale kiedy zapytasz ich, ile mamy dzieci, powiedzą: dwoje. Może jedna czy dwie osoby, najczęściej ci, którzy to przeżyli, będą pamiętać. Ale jeśli my zgodzimy się zapomnieć, to przecież i inni nie będą się wychylać. Czytaj dalej O dziecku, którego tu nie ma.