Przepraszam, że Cię zaniedbałam.

Jeśli miałabym z mojej rodziny wybrać jedną osobę, którą chciałabym naśladować, byłaby to moja Babcia. Babcia Jadzia, ale będę pisać po prostu „Babcia” wielką literą, bo to po prostu taka osoba, przy której inne się chowają. Odeszła prawie osiem lat temu, nagle, niespodziewanie. W ogóle niespodziewane było to, że mogłoby jej zabraknąć, ponieważ prawie nigdy nie była nieobecna. Raz w życiu pojechała na trzy tygodnie do sanatorium w Ciechocinku i nawet nasza świnka morska wtedy posmutniała. Jaka była? Z wyglądu dobrze ją pamiętam. Czasem widuję jakieś pojedyncze cechy jej wyglądu w napotkanych ludziach, np. pielęgniarkach, przez co odruchowo bardziej im ufam. Kiedyś widziałam na ulicy kobietę tak podobną z postury i fryzury, że gdybym to ja kierowała samochodem, pewnie bym gwałtownie zahamowała. Nie mogę jej jednak dokładnie opisać. Lekko pochylona, trochę grubsza, fryzura „na babcię” (włosy krótkie, trwała, farbowane), zawsze w trampkach z powodu kłopotów z nogami. Okulary na nosie. Typowa babcia z lat dziewięćdziesiątych. Czytaj dalej Przepraszam, że Cię zaniedbałam.