Słowo pisane.

Słowo pisane. Przestarzała forma. Czy ktoś jeszcze skupia się na samym pisaniu? Łatwiej oglądać, słuchać, ale trudniej skupić się na literkach. Ja sama, choć przez lata współtworzyłam bloga, poza nielicznymi wyjątkami nie rozwijałam specjalnie tekstu, bo ważniejsze były zdjęcia. Nie lepiej założyć konto na Instagramie i kanał na Youtube niż męczyć się ze składaniem zdań, żeby jakoś wyglądały?

Na nieszczęście wbrew trendom zachciało mi się pisać.

Na Youtube się nie zdecydowałam, choć dużo oglądam (a raczej słucham). Do własnego kanału jednak na razie nie mam powołania. Już tam nieistotne, że mejkapy po całym dniu się ścierają, a ciuchy obszarpane jak przez ludożerców na Vanuatu (tylko ludożercy nie ulewają na człowieka, więc w sumie porządniej się wygląda niż po dzieciach), nawet już brak profesjonalnego sprzętu, oprogramowania i umiejętności obrabiania tego materiału to nie przeszkoda. Ale za duży mam sentyment do literek i za dużą awersję do nadmiernego epatowania swoją twarzą. Pewnie, że w Internecie trzeba mieć jakąś „twarz”, ale chciałabym, żeby ona była tylko dodatkiem, a nie najważniejszą sprawą.

I od jakiegoś czasu kiełkowała mi w głowie myśl, by tę potrzebę pisania znów (tzn. po kilkunastu latach od liceum, kiedy to niemal każdy w klasie miał bloga) przekuć w coś konkretnego. Zatem zaczynam. Kiedyś trzeba. Najtrudniej zacząć.

Czego można się tu spodziewać?

  • Spraw poważnych, takich jak: wiara, duchowość, rozważania o życiu, śmierci, kobiecości i niekobiecości, małżeństwie, rodzicielstwie itd.
  • Małżeństwa w wersji hard, w wersji light i w wersji medium, w zależności od okoliczności
  • Macierzyństwa z lukrem i bez lukru, w zależności od stopnia obszarpania przez ww. ludożerców, czyli własne potomstwo
  • Wydarzeń kulturalnych na miarę matki małych dzieci, czyli relacji z czytania książek, z rzadka oglądania filmów
  • Zdań wielokrotnie złożonych i nadmiernego zamiłowania do nawiasów
  • Denerwującego poczucia humoru, które sprawia, że prawdopodobnie nigdy nie będę mistyczką, ale może pomoże to komuś przetrwać doczesne życie w lepszym zdrowiu psychicznym. Mnie w każdym razie pomoże na pewno.

Do zobaczenia. Już wkrótce.

3 thoughts on “Słowo pisane.”

    1. Właśnie się zastanawiałam, kto miałby napisać tu pierwszy komentarz… Ale w końcu wszyscy wiedzą, kto po stworzeniu świata dał pierwszego lajka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *